sobota, 25 maja 2013

Rozdroża cz2...



Witam ponownie.
Czy coś się zmieniło od ostatniej mojej wizyty? Czy może czegoś się dowiedziałem…
Pamiętacie rozdroża o których wspomniałem wcześniej? No cóż, postanowiliśmy je przetestować.
Data nie jest ważna.
Ważna jest godzina, cel wyprawy, nastawienie, i dwie osoby.
Które postanowiły sprawdzić, zaryzykować.
Bo przecież nie wiadomo nigdy do końca co może się stać.
Wszystko może być tylko mitem, kłamstwem wymyślonym przez kogoś.
Lub opowieścią która prze setki lat uległa przemianie przez ludzi którzy ją opowiadali.
W końcu kiedy każdy doda coś od siebie, ziarenko do czyjejś opowieści, powstanie niezły bałagan.
Noc, dokładnie godzina 23.
Las, gdybym napisał że było ciemno skłamał bym, ponieważ ciemno jest w mieście przy zapalonych lampach.
W lesie panował totalny mrok, nie było widać własnych dłoni, nie wspominając o drodze przed sobą.
Sytuacja zmuszała do wzięcia latarek, nie dużych, żeby było widać w którym kierunku się idzie.
Droga zajęła około 20 min. Kiedy dotarło się na miejsce, dopadła nas chwila zwątpienia.
Po co ten cały cyrk, ryzyko, ciekawość. Ale to była tylko chwila jak wspomniałem wczesniej.
Zabraliśmy się do pracy. Łopata, dół na około 30cm, wystarczył w zupełności.
Wsadziliśmy do środka zdjęcie, nóż we krwi (wystarczy troszkę), i całość przysypaliśmy ziemią z cmentarza. Niezbędne były modlitwy do Hekate.

Czekamy...ciemno jak nigdzie indziej. Rozdroża pod lasem.  10min i nic. Tylko szmery szelesty i słychać jak obok przebiega zwierzyna.
P0 10 min wróciliśmy do auta.
Wnioski, rozdroża to bajka? Możliwe, ale zrobiliśmy parę rzeczy zle. Po pierwsze, ziemia była z lutego, czyli dwa miesiące temu. Rzeczy zakopaliśmy luzem, a powinny być w pudełku. No i godzina mogła być zła. Godzina duchów to 3 w nocy.
A więc będzie druga próba, o szczegóły bardziej zadbamy. Pozdrawiam Nieznajomi.